To my bardzo dziękujemy, choć to chyba druga "niekomercyjna" trasa w tym roku (za http://www.zacierros.webpark.pl/news.htm):
"25 X 2010
Trasa z Kabanosem przekroczyła półmetek… Przed nami przerwa i 2 weekendy listopadowe. Chłopaków z Kabanosa bardzo polubiliśmy - to wspaniali muzycy i bardzo sympatyczni ludzie; zero pozy, grzeczni, skromni i uczynni. Myślę, że uzupełniamy się jako kapele grające tego samego wieczoru. Publiczność zdaje się dobrze bawić „krzyżowo”. Na naszą prośbę gramy pierwsi – Kabanos gra bowiem znacznie ciężej i w naturalny sposób kontynuuje wątek. Zresztą - najpierw Wódka, potem Zakąska! No i jeszcze kwestia Mrufki – możemy się wcześniej wycofać z zafajczonego klubu
Na koniec - kwestie finansowe (bo czasem pytacie) – do tego weekendu dołożyliśmy z własnych pieniędzy
No i kto powiedział, że już nie ma rockandrolla?!
16XI 2010
Na koniec – refleksja natury uniwersalnej. Generalnie kluby nie dbają o promocję, sprzęt nawala, akustycy są beznadziejnie spóźnieni lub w ogóle ich nie ma. To odbiera muzykom szansę na pokazanie się z najlepszej strony, a publiczności uniemożliwia obcowanie z muzyką optymalnie podaną. Wynika to z niesolidności i dziadostwa w ogóle, ale z braku zaangażowania materialnego w szczególności. Wniosek jest następujący: nie należy wynajmować podrzędnych klubów za własne pieniądze, ale dążyć do sytuacji, kiedy to klub zobowiązuje się opłacić koszty podróży i noclegu zespołu oraz zapewnia minimalną gażę dla muzyków. Wtedy bodziec finansowy zmusza organizatora do promocji, w tym rozwieszenia plakatów i do sprawnego zorganizowania koncertu od strony technicznej. W przeciwnym razie scenariusz jest następujący: zespół przyjeżdża z daleka na własny koszt, szuka noclegu w hotelu, płaci klubowi sumę gwarantowaną np. 400 złotych, zastaje pusty klub, zdziwionego barmana, który naprędce improwizuje nagłośnienie i ściąga na ostatnią chwilę akustyka, na koniec rozdaje plakaty, które zespół zamówił, opłacił i przysłał w celu lokalnej promocji. Potem przychodzi 45 osób i do koncertu dokłada zespół. I co Wy na to, Fani nasi umiłowani, hę? Zacier chuj?!
Ustalam zatem co następuje: od tej pory koncerty poza Warszawą będą nadal możliwe i chętnie je zagramy ale: organizator musi pokryć koszty podróży, noclegu, zapewnić sprzęt nagłośnieniowy i minimalnie wynagrodzenie 200 złotych na osobę. Jestem pewien, że wtedy uczyni wszystko, żeby promocja była efektywna i wyjdzie to na dobre obu stronom. Powiedziałem. Houk!"
W więc przy tej okazji podziękowania również dla Dochtora Mnierosława.
Buldog i Przyjaciele rules.
Najbardziej lubię wizualizować sobie Tomka K. śpiewającego na bis "V rozbiór Polski" & "W głębokim dole"

Normalnie bajka ten bulgoży koncert,... czy jakoś tak...