Temat: Co chcielibyśmy usłyszeć w wykonaniu Buldoga?
Chrystus miasta to jedna z nielicznych (co więcej: udanych) prób zmierzenia się muzyków z wielką poezją w sposób daleki od niepotrzebnego zadęcia i przestarzałego patosu. Buldog zeskrobał patynę, spod której wyziera dosadny urok wierszy Tuwima, i potwierdził wyjątkową aktualność Podróży zimowej Barańczaka. Nawet dekadencka melancholia Deszczu jesiennego wyzbyła się tutaj odoru młodopolskiej stęchlizny. Innymi słowy, Chrystus miasta niezwykle pobudził mój apetyt na nowe, muzyczne interpretacje poezji.
A ponieważ marzenia niekiedy się spełniają, pomyślałem, że warto założyć wątek, gdzie od czasu do czasu zamieścimy utwory, które chcielibyśmy usłyszeć w wykonaniu Tomasza Kłaptocza. Zacznę od dwóch wierszy Audena w przekładzie Barańczaka:
UPADEK RZYMU
Taran fal łomocze w przystań;
Skośne bicze deszczu moczą
Porzucony w polu pociąg;
W grocie skrył się anarchista.
Gasną krzyki mód ostatnie;
Agent Skarbu Państwa ściga
Po kanałach miast dłużnika,
Który spóźnia się z podatkiem.
Prostytutka ze świątyni
Świecką fuchę ma na boku;
Wśród artystów trendem roku
Ma być wtórny infantylizm.
Nie poznawszy się na żarcie
Cnót Antycznych żąda Kato,
Gdy na pancerniku matros
Wszczyna bunt o żołd i żarcie.
Pościel podwójnego łoża
Jeszcze ciepła po Cezarze.
Biuralista w formularze
Wpisuje: BIURO TO ZGROZA.
Krsnonogie ptaszki w gniazdach,
Obce wszelkiej filantropii,
Wysiadują jajka w kropki,
Śledząc postęp grypy w miastach.
Gdzie indziej zupełnie, tętent:
Przez mile zlotego mchu
Mkną renifery co tchu,
W wielkiej ciszy i tempie.
TEN, KTO BARDZIEJ KOCHA
Patrząc na gwiazdy, wiem, że jestem dla nich zerem
I z ich punktu widzenia mogę pójść w cholerę;
Lecz tu, na Ziemi, to nie obojętność - wierzę -
Jest złem, którym nam grozi człowiek albo zwierzę.
Gdyby rój gwiazd się zwierzał z płomiennych tajemnic
Uczuć do nas - któż mógłby pasję odwzajemnić?
Jeżeli miłość nigdy nie jest jednakowa,
Niech to ja będę zawsze tym, kto bardziej kocha.
Lecz chociaż, patrząc w niebo, wmawiam sobie podziw
Dla tych gwiazd, które ktoś jak ja guzik obchodzi,
Nie mogę przecież przysiąc - przyznam się nieśmiało -
Że za dnia którejś z nich mi strasznie brakowało.
I gdyby gwiazdy wchłonął kosmosu atrament,
Nauczyłbym się patrzeć na pusty firmament
I czuć na widok mroku te same wzruszenia -
Choćby to wymagało czasu i ćwiczenia.
To moja pierwsza wypowiedź, skorzystam więc z okazji: pozdrawiam wszystkich forumowiczów! ![]()
Ostatnio edytowany przez Bukary (2010-10-26 22:18:15)