Nie chodzi mi o metali, tylko raczej o niektóre zespoły metalowe, czy raczej związaną z nimi estetykę. Taką metalową do kwadratu - malowanie twarzy, pieszczochy z trzydziestocentymetrowymi kolcami, buty na półmetrowej koturnie, nazwa w stylu Necrocannibalistic Vomitorium (zapisana tak mroczną czcionką, że nie ma bata żeby to odczytać). I to wszystko jest robione na poważnie, choć przekracza granicę śmieszności. To mnie bawi.
Ostatnio edytowany przez oksymoron (2010-09-10 18:36:17)
"Jak się jest wydelikaconą, płaczliwą cipą szukającą zrozumienia, to się jedzie na pierdolony Przystanek Woodstock, a nie zabiera za robienie czajników." - Wilq Superbohater