51

Odp: Buldog na Woodstocku?

Powodzenia dziś na koncercie! O występ jestem spokojna (mimo wczesnej pory) na pewno dzieciaki rozbujacie bez trudu. Wystarczy spojrzeć, że pora nie ma znaczenia  smile
http://owsiaknet.pl/channel/muzyka/27313706#video

Tomek, nie skacz ze sceny przypadkiem, bo strasznie wysoko!  wink

52 Ostatnio edytowany przez bulbu (2012-08-02 00:18:56)

Odp: Buldog na Woodstocku?

fj napisał/a:
oksymoron napisał/a:
fj napisał/a:

relacji online nie będzie, się okazuje.

są transmisje na żywo.

Nie ma tych transmisji.


http://www.wosp.org.pl/woodstock/aktual … cenie.html
więcej zdjęć z oficjalnej strony
http://www.wosp.org.pl/woodstock/galeri … oland.html

i
- http://woodstock.owsiaknet.pl/channel/blog/27374688
dobra relacja z zaplecza i lekkim hejtem dla Prodigy, hehe


oop i tu nasi ( z cyklu znajdź forumowicza... )   cool

http://img199.imageshack.us/img199/4695/pegil.jpg




i wreszcie live !

Nędza. ; tfu!- tzn. Nędza kawałek...  wink

http://owsiaknet.pl/channel/muzyka/27379052#video
na ekranie poszły pozdrowienia dla konkurencji (kult forum ma parę) lol


i dodatek pokoncertowy
http://woodstock.owsiaknet.pl/channel/wywiady/27379410

szkoda, że nie ma wszystkich na kanapie, ale i tak reprezentacja the best!






a z transmisją musimy czekać na Jaaaśka, aż wróci, jak będziemy mili, to może zda relację (?) (tzn.opowie, jak było...) wink

http://www.gifsoup.com/imager.php?id=2085818&t=o

53

Odp: Buldog na Woodstocku?

Ja już w domku smile Koncert na prawdę fajny, idealnie go opisał Jarek Ważny w wywiadzie, to co ja będę powtarzał, ludzie bardziej "wybadywali" niż ruszali w szaleńczy tan ale na prawdę bardzo solidnie. Od siebie tylko tyle że duża publiczność służy Tomkowi. Odniosłem wrażenie że przy takim gronie słuchaczy uśmiech nie może mu z twarzy zejść smile Może za chwilę coś skrobne o całym festivalu.

54

Odp: Buldog na Woodstocku?

Jak gdzieś jeszcze znajdziecie jakieś filmiki z woodstockowego buldoga to wrzucać!

55

Odp: Buldog na Woodstocku?

http://www.youtube.com/watch?v=FEg9zi7aVFw

http://www.youtube.com/watch?v=wABMSzMYPhE

56

Odp: Buldog na Woodstocku?

Buldog chyba magazyn wyczyścił z koszulek ostatecznie smile

57

Odp: Buldog na Woodstocku?

Szałowy koncert!
Tomek dał czadu!
Warto było jechać kawał drogi na woodstock tylko po to, zeby usłyszeć jak grają!
Szkoda, że nie załapałam się na koszulkę, ale spod sceny nie byłoby widać całej grupy buldoga smile
Czekam na grudniową trasę i koncert w OdNowie!

Jeżeli coś Cię boli, dobra wiadomość - ŻYJESZ!

58

Odp: Buldog na Woodstocku?

fj napisał/a:
oksymoron napisał/a:
fj napisał/a:

Kurka siwa, ja moczę tyłek w adriatyku, a relacji online nie będzie, się okazuje. Pewwuuuuuuu, załatw nagranie albo coś!

W Kultowej ponoć są transmisje na żywo. Dzisiaj się na Aptekę wybieram :-)

Nie ma tych transmisji.

No, niecośmy się zawiedli. Ale i tak fajnie było, nawet przy transmisji z Tour de Pologne :-).

bulbu napisał/a:

(...)
oop i tu nasi ( z cyklu znajdź forumowicza... )   cool
(...)

http://img192.imageshack.us/img192/694/wostock.jpg
Jasiek?

"Jak się jest wydelikaconą, płaczliwą cipą szukającą zrozumienia, to się jedzie na pierdolony Przystanek Woodstock, a nie zabiera za robienie czajników." - Wilq Superbohater

59

Odp: Buldog na Woodstocku?

Przystanek, Przystanek i po Przystanku… smile

Krótka subiektywna i bardzo osobista relacja

Z W-wy wyruszyliśmy w piątek ok g.12.00. Do hotelu w Gorzowie Wlkp. dotarliśmy po 9 godzinach jazdy, w międzyczasie nawigacja zrobiła nas lekko w balona  przez co straciliśmy chyba prawie godzinkę smile  Ale dzięki temu zapoznaliśmy się z całą dyskografią The Kills  -genialna muza  (z bardziej współczesnych rzeczy to obok The Dead Weather jest mój absolutny top). Poza tym przypomnieliśmy sobie ballady Coltrane’a, DAF, Human Leaque,  Joao & Astrud Gilberto, Cake, Matisyahu, Dead Kennedys i oczywiście niezmiksowanego jeszcze nowego Buldoga wink

Następnego dnia rano pobudka o g.06.30, śniadanie hotelowe o g.07.00 i planowany wyjazd na próbę o g.07.30. Oczywiście wyjazd nastąpił z poślizgiem 15 min. smile
Organizatorzy prosili żeby uwzględnić duże korki w samym Kostrzyniu (czy Kostrzynie ?).  Uwzględniliśmy to. Ale niestety żadnych korków komunikacyjnych o g. 08.30 nie zaznaliśmy.   Po dotarciu pod scenę okazało się, że w zasadzie wszystko jest już prawie gotowe. Tuż po 09.00 zaczęliśmy próbę.  Poszło całkiem sprawnie. Muszę przyznać, że słysząc o wielkości tej sceny spodziewałem się, że będziemy stali strasznie oddaleni od siebie. Ale nie było tak źle, odległości pomiędzy muzykami były wg mnie porównywalne do występu na Seven Festival w Węgorzewie.  Na pewno wysokość sceny Woodstockowej była nieporównywalna.

http://www.buldog.pl/przystanek1.jpg

Patrząc w górę na zawieszoną  ilość świateł pomyślałem sobie „Jolo to dziś chyba zwariuje” smile  Za chwilę jednak zreflektowałem się w duchu  bo przecież Jolo nie takie rzeczy realizował smile)   Oczywiście w trakcie występu nie miał z tym żadnych problemów smile 
Dla niewtajemniczonych Jolo to nasz realizator świateł (Kultu również).   

Druga bardzo ważna persona naszej ekipy technicznej - Kajetan (realizator dźwięku Kultu, KNŻ, Buldoga) powiedział, że takiej ilości tak dobrego sprzętu jeszcze nie widział.  Tegoroczny Przystanek był nagłaśniany przez polską firmę Fotis Sound. Zamontowane tam paczki to absolutna najwyższa półka światowa. Pewnie nie wszyscy z Was wiedzą, że sprzęt Fotis Sound jest używany na wielu festiwalach w całej Europie.  Z tym, że czasami wygląda to tak, że firma nagłośnieniowa która ma układ/umowę/współpracę z organizatorem festiwalu po prostu wynajmuje od Fotisa ten sprzęt i dostarcza na dany festiwal jako swój. 
Na swoje konto Fotis nagłaśniał ostatnio m in.  Red Hot Chili Peppers w Serbii, Shakirę w Tbilisi,  Paula McCartney’a w Kijowie, trasa Sade po Europie.
W Polsce większość tych największych koncertów jest  również robiona na ich sprzęcie (Iron Maiden, Metallica). No i oczywiście także wszystkie październikowe trasy Kultu począwszy od 1998 roku smile

Po próbie dostaliśmy zielone opaski uprawniające do wejścia na teren przeznaczony dla wszystkich występujących artystów. Pokazano nam nasz kontener-garderobę. Nie wiem jak to tam liczono te garderoby ale… nasz skład to 9 muzyków i dostaliśmy 1 garderobę, a takie Prodziże których jest raptem 4-5 na scenie dostali chyba z 6 takich kontenerów… no ja nie wiem jak to było liczone… smile)   Ale za to my mieliśmy z pewnością najsympatyczniejszą obsługę w postaci Dominiki z Białegostoku i Michała smile Jeśli tu jakimś cudem zajrzycie i dotrwacie do tego miejsca to serdecznie Was oboje pozdrawiam i jeszcze raz w imieniu całej kapeli serdecznie za wszystko dziękujemy smile   

Mniej więcej w tym czasie zauważyłem, że przyszły 2 miłe, dodające nam otuchy smsy od Damazego i Mamurluk.  (btw. Damazy nieźle zorganizowałeś tą publikę, że udało się zagrać te bisy wink

Zadzwoniłem do Kartona (prowadzi chyba najlepiej zorganizowaną ogólnopolską sprzedaż t-shirtów różnych kapel) który miał wystawiony sklepik na Przystanku.  Przekazałem mu 45 szt. płyt „Chrystus Miasta” z czego jak się dzisiaj dowiedziałem sprzedał w sumie 25 szt.
 
Po powolnym oswajaniu się z zastaną rzeczywistością przyszła kolej na załatwienie tych wszystkich formalności i papierków (oświadczenia, upoważnienia, podpisy, zaiksy, faktura, zwroty kosztów itd. itp.) ok. g.13.30  przyszedł czas na ciepły posiłek.

Zaczęły dochodzić do nas różne informacje jakoby występ Prodziża stał pod znakiem zapytania.
Umowa i ustalenia były podpisywane z managerem przypisanym do tego rejonu. Podobno on nie zgłaszał żadnych pretensji do braku płotków przed sceną.  Jednak główny manager Prodziża znajduje się w… Turcji i on postawił warunek albo będą płotki albo koncierta nie budiet.  Zaznaczam, że są to jedynie pogłoski, informacje które różnymi drogami docierały do naszych uszu.  Za ich wiarygodność nie ręczę.
Osobiście współczuję Jurkowi Owsiakowi tej dawki stresu jakiej zaznał tego dnia ze strony Prodziży.  Uważam też, że mimo różnych głosów krytyki pojawiających się obecnie w internecie,  podjął bardzo słuszną decyzję aby spełnić te wszystkie ich nagłe zachcianki i doprowadzić koncert do skutku.  Tego dnia przybyło podobno baaardzo dużo ludzi z Niemiec, Anglii i innych krajów specjalnie na występ Prodziży.  Mimo tego iż w przypadku odwołania wina nie leżałaby po stronie Przystanku to jednak na pewno najwięcej na tym straciłby sam Przystanek Woodstock…     
Inna sprawa to sens zapraszania gwiazdy pokroju „Prodigy” na festiwal głoszący Pokój, Miłość i Przyjaźń.   Wg mnie ich przekaz  ma się nijak do tych haseł.  Zresztą dali temu wyraz chociażby wykrzykując „Fuck You All” lub „Fuck You Poland” nie wiedzieć czemu wywołując zachwyt zgromadzonej publiczności…   yikes   
No ale podobno o gustach się nie dyskutuje smile

W międzyczasie z godz. 14.00 na 13.00 przesunięto konferencję prasową na którą pierwotnie chciano aby był cały zespół.  Jednak okazało się, że tam nie ma wystarczająco miejsca i w związku z tym poszedł jedynie Tomek Kłaptocz. I całe szczęście, że tak się stało…  Przy stole zasiadł Tomek, Jurek Owsiak, przedstawiciel Policji i jeszcze 2-3 ważne persony.

Po posiłku czas się dłużył, większość z nas zaległa w różnych miejscach i rozpoczęła się tzw. sjesta poobiednia smile   

Na głównej scenie trwały próby poszczególnych wykonawców.  Kiedy przyszedł czas na próbę Prodziży scena została zamknięta dla wszystkich poza ich ekipą...

W tym czasie pojawił się Litza ze wszystkimi dzieciakami z Arki Noego.  Jak zwykle pełen pozytywnego entuzjazmu podzielił się informacją, że Prodigy chyba nie przyjedzie i zamiast nich wystąpi wtedy Luxtorpeda podobnie jak zagrali w Jarocinie zamiast The Subways!!!
Roberto uwielbiam Cię !!! wink)

A tak na marginesie: The Subways koncertowo mnie powalają. 
 
W końcu wybiła godz. 16.00 i zaczął się koncert Arki Noego.  Fantastycznie zagrali, to był niesamowity widok małych dzieciaków oraz bawiących się i śpiewających z nimi tłumów zgromadzonych przed sceną. Widok młynu na występie Arki Noego też mnie zauroczył wink)
Litza szacun za to co stworzyłeś! smile   

W czasie ich występu obaj z Tomkiem zostaliśmy zaproszeni jeszcze na wywiad dla Radia Żory i Radia Zachód.  Było bardzo sympatycznie, dziennikarze doskonale znali temat, zadawali sensowne pytania.  Tylko duchota w wozie transmisyjnym Radia Zachód była nie do wytrzymania…  po rozmowie z radością stamtąd wyskoczyliśmy. 

Arka już skończyła, mieliśmy 10 minut na ogarnięcie się, umycie rąk i wejście na scenę….

Widok tylu ludzi przed sobą i świadomość, że każde uderzenie w strunę jest tam wyraźnie i głośno słyszane trochę mnie paraliżowało.  Dobrze, że na początku zwykle gramy „Chrystusa Miasta”  gram tam jednostajny bas i dzięki temu mogę się stopniowo pozbywać tej tremy i oswajać ze sceną i publicznością.  Zawsze na początku jestem strasznie spięty.  Taka już natura smile    Przypomina mi się jak w podstawówce zostałem wybrany jako rezerwowy do reprezentacji szkoły w siatkówce.  Kiedy dostałem polecenie wejścia na parkiet to byłem tak stremowany i spięty, że stałem jak zamurowany.  Z naprzeciwka ktoś wykonał serw, piłka leciała prosto w moim kierunku, patrzyłem się na nią i nie byłem w stanie się ruszyć, piłka uderzyła mnie prosto w głowę…  Jak się domyślacie niedługo trwało zanim mnie wuefistka ściągnęła z powrotem na ławkę  smile 
I w ten sposób szybciutko zakończyła się moja kariera siatkarska smile 

Wracając do występu, to już nie było zbyt wiele czasu aby ustawić sobie dobrze odsłuchy.
Dlatego też przez cały koncert (mimo drobnych korekt w międzyczasie) źle się słyszałem, przede wszystkim miałem za mało stopy i basu w odsłuchu. Między utworami nie było już czasu  aby to poprawiać ponieważ musieliśmy grać z jak najkrótszymi przerwami pomiędzy kawałkami. Tylko dzięki tej metodzie byliśmy w stanie zagrać pełne 12 utworów plus bisy.
Musieliśmy zacząć o g.17.10 i skończyć punktualnie o g.18.10. 
Na Woodstockowej stronie na Facebooku jedna z osób skomentowała nasz występ tak:
„szkoda, że Buldog odwalił „piosenka –dziękuję, piosenka –dziękuję”   spodziewałam się mocy!”
A my jak te głupki w Warszawie na próbie przedWoodstockowej specjalnie ćwiczyliśmy tak aby te przerwy były jak najkrótsze... 
Chcieliśmy dzięki temu zmieścić się w czasie i móc zaprezentować publiczności jak najwięcej piosenek smile
Trudno smile

Niezwykle fajne jest uczucie kiedy gramy i obserwujemy jak ludzie stopniowo wkręcają się w to co gramy smile  jak następuje ta zmiana – z początku dystans, obserwacja, później tupanie nóżką, oklaski, a następnie ręce w górze. Jest to fantastyczny widok i niepowtarzalne emocje jakie wówczas przeżywamy.
Bardzo Wam wszystkim tam obecnym za to dziękujemy smile 
W czasie grania rozbrajał mnie też widok osobnika płci męskiej z rozpostartą, trzymaną w górze chyba przez pół koncertu koszulką Buldoga. Człowieku, szacun i wieeelkie dzięki smile  Taki widok dodaje nam ogromnych sił na scenie smile

Co do samego wykonania to tak jak na każdym koncercie nie obyło się bez paru wpadek smile
Ja może ograniczę się tylko do tych dot. mojej osoby smile 
Z tego co jeszcze pamiętam to walnąłem się w „Mieszkańcach” przed wejściem na drugą codę, w krótkiej drugiej solóweczce na ”Będziesz z nami” i na początku „Do prostego człowieka”.  Ale na ile się orientujemy to i tak mało kto był w stanie zauważyć te nasze różne wpadki  smile    I tak najważniejszy jest całościowy odbiór koncertu smile

Na 10 min. przed końcem podstawowego setu kierownik sceny dyskretnie pokazał mi swoją przygotowaną karteczkę z dwoma cyframi „10”.  A na 5 minut przed zakończeniem ustalonego czasu pośrodku sceny przed wokalistą zaczyna migać i świecić pomarańczowy kogut dający znak, że należy już kończyć występ.

Zmieściliśmy się idealnie w czasie i mieliśmy zapas 9 minut aby wykonać jeszcze ewentualne bisy.   
Głęboko wierzyłem w dar przekonywania Damazego i rzeczywiście udało mu się przekonać te parę tysięcy osób które pod wpływem jego tajemnych działań nie wiedzieć czemu zaczęły skandować „Buldog, Buldog!!!” 
Damazy nie wiem jak to zrobiłeś, ale naprawdę szacun!!! smile

Po bisach nasza technika podstawiła nam pudło ze wszystkimi t-shirtami z trasy 2010 jakie pozostały nam na magazynie i w ramach wdzięczności i tzw. markjetingu rozrzuciliśmy je pośród zgromadzonej publiczności.     

I tak zakończył się nasz występ na tegorocznym Przystanku Woodstock.

Po koncercie wraz z Tomkiem i Jarkiem Ważnym poszliśmy do studia „Kręcioły” na umówiony wcześniej wywiad.  Jak było to tam możecie sobie mniej więcej obejrzeć.  Gadaliśmy tam chyba z 15 minut, ale ukazało się tyle ile się ukazało smile

Po wyjściu zostałem wraz z Tomkiem i Jarkiem zaproszony przez Makaka na wywiad do Antyradia. 
Cóż… to mogliśmy to sobie darować. Makak nie był zbyt dobrze przygotowany do wywiadu, odniosłem wrażenie, że poza świadomością, że w Buldogu śpiewał Kazik to niewiele wie na nasz temat.  A apogeum tej groteski nastąpiło w momencie kiedy zapowiedział: „to teraz posłuchamy Buldoga z występu na Przystanku” i w eterze zaczęło lecieć „Pali się moja panno” w studyjnym wykonaniu Kazika.   W tym momencie Tomek przypomniał sobie, że musi szybko wrócić do żony smile  Wraz Jarkiem dokończyliśmy tą  rozmowę o niczym, po czy nasz interlokutor poprawił się i zapuścił „Do generałów” (oczywiście nie kumał po tytułach  które to piosenki śpiewa Tomek).   

Po powrocie do strefy artystów serdecznie się przywitałem z Wojtkiem Wojdą z Farben Lehre (jeden z fajniejszych gości w tej całej branży).
Pojawiła się też nowa informacja o Prodziżach - ktoś zarzucił, że podobno zażądali podstawienia w Berlinie 3 mercedesów z siedzeniami w białej skórze…  proszę z dystansem podchodzić do tych informacji, piszę tak aby Wam mniej więcej jak najbardziej przybliżyć nasz cały pobyt na Woodstocku i klimat na zapleczu sceny. 
Barierki zostały też już przywiezione…
W jednym z wywiadów z Jurkiem Owsiakiem przeczytałem, że te zagraniczne gwiazdy grają na Przystanku za 50% swojej stawki. I tak zacząłem się zastanawiać, czy oni po prostu nie szukają powodu aby zerwać tą umowę. Z drugiej strony na pewno taka umowa jest obwarowana różnymi karami. Nie wiem nie znam szczegółów.  Ale takie myśli przychodziły mi do głowy.

Na Airborne poszedłem z kolegą coś zjeść i napić się piwa. Tam spotkałem starego forumowicza Kultu – Micoolusa, chyba z godzinę sobie miło pogawędziliśmy.

Jak zaczął grać Gentelman to poszedłem na scenę zobaczyć ich występ.  Pełna profeska i swoboda ale jak na mój gust zbyt jednostajny i podobny do siebie repertuar.  Ale tu przy okazji podam ciekawostkę smile 
Gentelman miał 2 garderoby naprzeciwko nas.
Tuż przed ich wyjściem na koncert Wojtek Jabłoński zauważył u nich na stole leżący alkomat (podobno identyczny jaki stosujemy w Kulcie).  Zagadał ich na ten temat i okazało się, że u nich podobnie jak w Kulcie przed wyjściem na scenę każdy musi mieć 0,0%   smile
Różnica między nami polega jednak na tym, że w Kulcie mierzymy się jeszcze po zejściu ze sceny i wtedy nie można mieć więcej jak 1,0 %  bo wówczas dana osoba gra koncert za free smile   U nich nie ma mierzenia po zejściu ale też i nie grają 2,5 godz. koncertów… smile

Pod koniec koncertu Gentelmana nagle usłyszeliśmy straszny ryk syren…  Straż pożarna?  Pogotowie ratunkowe? Nie… to pojawiły się 3 czarne Mercedesy na niemieckich blachach w asyście policyjnych radiowozów.  To było Prodigy.  Przyjrzałem się Mercedesom, skóra w środku była czarna, a nie biała smile

Jako że Tomek był tu wraz z całą rodzinką czyli żoną i córeczkami postanowiliśmy, że zaczekamy na występ Prodziża i po 2 numerach będziemy wracać do hotelu w Gorzowie Wlkp. aby uniknąć jeszcze korków wyjazdowych. 

Od momentu zejścia Gentelmana ze sceny, wejście tam stało się nie możliwe. Poza bezpośrednią ekipą techniczną nikt nie miał tam wstępu.
W związku z tym, postanowiłem obejrzeć ten koncert  od strony publiczności. Udałem się w kierunku odpowiedniej bramy i tuż przed nią spotkałem wracającego stamtąd Jarka Ważnego który powiedział, że był na wysokości sceny ale przedarcie się tutaj z powrotem zajęło mu ok. 40min.  Momentalnie wyleczyłem się z potrzeby oglądania koncerty z przodu smile
Wracając do naszej strefy spotkaliśmy Tomka Kłaptocza z Grzesiem (naszym DJ-em).
Chłopców nie zraziła przestroga Jarka i mimo wszystko postanowili pójść i obejrzeć te 2 numery z przodu.
Prodziż długo nie wychodził.  Nagle w garderobie pojawia się żona Tomka i mówi, że wszystkie strefy zostały zamknięte i że można jedynie wyjść, natomiast pomimo identyfikatorów i naszych zielonych opasek nie można już tutaj wrócić.  Mieliśmy kłopot, dziewczynki Tomka już zasypiały ze zmęczenia, Tomek jest po drugiej stronie ogrodzenia bez prawa powrotu…  Trochę trudno było mi w to uwierzyć…  Poszedłem zrobić rozeznanie.
Doszedłem do pierwszej bramki i dowiedziałem się, że Prodziże zażądali całkowicie zamkniętej strefy. Tzn. można było teraz przekroczyć próg tej bramy ale bez możliwości powrotu do końca koncertu. Nie mają znaczenia w tym wypadku nasze identyfikatory ani opaski. Również ludzie z Pokojowych Patroli (w czerwonych koszulkach) nie mieli prawa wejścia. Przedstawiłem im naszą sytuację, nie mogli nic pomóc, musieli trzymać się swoich wytycznych. Poradzili abym skierował się do liderów (w żółtych koszulkach).  Po namierzeniu takiej osoby przedstawiłem mu w czym rzecz – kolega nie może wrócić, zostawił tu rodzinę chcemy już wracać do hotelu, ma identyfikatory i wymaganą opaskę.  Nic nie pomogło. Nawet usłyszałem uwagę, że ja teraz tutaj w ogóle nie powinienem przebywać.  Zauważyłem jedną kobietę z biura która wcześniej była nam bardzo życzliwa. Poprosiłem o pomoc. Wróciliśmy do tej pierwszej bramy. Okazało się, że jedyną możliwością aby przedostać się na nasz teren jest przejście naokoło przez sektor policyjny. Umówiliśmy się, że jak pojawi się kolega z identyfikatorem Buldoga to oni go tak pokierują.
Wróciłem z powrotem.  Na zapleczu umieszczony był ekran na którym była transmisja z koncertu Prodziża.  Jestem zachwycony ich światłami.  Dokładnie tak wyobrażam sobie świecenie. Każdy akcent, każda pauza jest wyraźnie zaznaczona. Żadne tam estradowe patenciki, po prostu sam konkret, mocne przywalenie.  Świetnie zintegrowane z muzą.
Robi to ogromne wrażenie.
Natomiast jeśli chodzi o samo wykonanie muzyczne to obserwując ich występ na ekranie doszliśmy do wniosku, że to wszystko leciało po prostu z playbacku. Jedynie na przerwy między utworami otwierali mikrofony aby coś zagadać.  Takie odnieśliśmy wrażenia.  I być może dlatego też na czas ich prób dźwięku jak i całego koncertu scena była zamknięta dla wszystkich. 

Po jakiejś pół godzinie tego koncertu, dotarł do nas Tomek i DJ.  Szybko się zabraliśmy i wróciliśmy do Gorzowa.   To tyle smile

Pozdrawiam smile

P.S.
Przy okazji tego postu podsumuję w jednym miejscu linki z występu Buldoga na Przystanku Woodstock 2011

Nędza: http://owsiaknet.pl/channel/muzyka/27379052#video



Do generałów:   

[video (flash player not installed)]

Do prostego człowieka: 

[video (flash player not installed)]

Elita:

[video (flash player not installed)]

60

Odp: Buldog na Woodstocku?

Pewu, od czytania będę miała zakwasy w policzkach big_smile

święto wiosny. puszczanie mydlanych baniek, zajadanie się marcepanem, szukanie zielonego.
gorąca gorzka czekolada.

61

Odp: Buldog na Woodstocku?

Cholera, pewu, pobiłeś Bulleta pod względem długości relacji. Się biedak załamie...  :>


Będzie diwidi może?

62

Odp: Buldog na Woodstocku?

zajebista relacja
czekam na koncert w grudniu
hej

63

Odp: Buldog na Woodstocku?

Skoda, że nie ostatecznie się nie wybrałem na woodstock. Dobrze, że chociaż w Jarocinie byłem rok temu. Dzięki Piotrek za sprawozdanie (udało mi się przeczytać całe  big_smile ). Za filmiki to nie wiem komu dziękować ale dzięki  big_smile .

Teraz pozostaje czekać na grudzień (tylko gdzie tu jechać  tongue ).

64

Odp: Buldog na Woodstocku?

Kostrzynie jednak smile

65

Odp: Buldog na Woodstocku?

Fajnie się, Piotrze, czyta o tych wszystkich emocjach.
Gratuluję i z całych sił trzymam kciuki za Buldoga.

Jak mawia mój kolega: 'teraz pójdzie!'  : ))

Pozdrowienia z Kolby.

66

Odp: Buldog na Woodstocku?

bulbu napisał/a:

[...]


oop i tu nasi ( z cyklu znajdź forumowicza... )   cool

http://img199.imageshack.us/img199/4695/pegil.jpg

Hehe, chyba o mnie piszesz - na dwa zdjęcia tłumu na stronie Przystanku Woodstock, na obu się załapałem byłem smile)

A co do koncertu Budoga to jak zawsze świetnie wyszło. Brawo chłopaki.

Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota.
                                                                     A. Einstein

67

Odp: Buldog na Woodstocku?

Na Youtubie pojawiają się nowe filmiki z koncertu:

Do prostego człowieka:

[video (flash player not installed)]

Elita: 

[video (flash player not installed)]

68

Odp: Buldog na Woodstocku?

To był mój pierwszy woodstock (wasza obecność była jednym z dużych argumentów dla których pojechałem) i było świetnie! Na całym koncercie buldoga niestety nie byłem ponieważ spotkałem jednego znajomka, który za wszelką cenę chciał pokazać mi gdzie się rozbił. Jednak  jakieś 2/3 koncertu sądzę, że zaliczyłem smile wypadło to naprawdę cudownie i był to mój drugi najlepszy mój koncert na woodstocku. nędza wyszła przezajebiście tongue na do prostego człowieka nie byłem hmm bardzo lubię  piosenkę w wykonaniu akurat a buldog wykonuje ją kurwa jeszcze lepiej! szkoda tylko, że dali wam tak wczesna godzinę, no ale przynajmniej mogłem zaliczyć buldoga i potem farbenów na małej.

co do prodigy to byłem pod barierkami (to był cud, że tam dotarłem, sam nie wiem jak to zrobiłem tak szybko) było ciężko, barierki jedno wielkie chujstwo, w pewnym momencie na serio się bałem. jednak dobrze się bawiłem, mimo, że jakimś fanem tego typu muzyki nie jestem. prysznice bardzo przyjemne były tongue sam zespół zachowywał się do dupy, zero integracji z publiką tylko ciągłe "fucking step back". imo nie było warto ich zapraszać, przez nich woodstock podzieliło się na tych co przyjechali na woodstock i na tych co przyjechali na prodigy. mam nadzieje, że za rok też zawitacie, bo ja będę na bank big_smile

btw koszulki z trasy październikowej kultu były najpopularniejszym ubraniem wink co chwila widziałem w niej kogoś

69

Odp: Buldog na Woodstocku?

sevs napisał/a:

zajebista relacja
czekam na koncert w grudniu
hej

Relacja na tyle obszerna,że można sie nią delektować smile

70

Odp: Buldog na Woodstocku?

Wielkie dzięki Pewu za obszerną relację smile Strasznie miło sie czyta takie relacje zza kulis. Co do przekonywania - podchodziłem do ludzi z nożem, przykładałem w okolice nerek i kazałem skandować. Ale muszę coś cięższego wymyślić, jakiegoś gnata, bo guns of brixton nie było ;p A tak na serio to ludzie sami oczywiście ;p Co do rozkręcania się ludzi w trakcie koncertu - to nie tylko zaznajamianie się ale również, jak zauważyłem już po zeszłorocznym bakstejdżu macie tak ułożony set, że im dalej w las tym więcej czadu w kawałkach i bardziej się człowiek rozkręca smile. Ogólnie cały przystanek oceniam gorzej niż zeszłoroczny głównie właśnie przez prodigy. Tłum jaki był wcześniej skłonił mnie do opuszczenia z 2 znajomych w czasie gigu gentlemana w kierunku dworca i nie żałuję czytając relacje. Wróciłem w komfortowych warunkach, nie jak reszta znajomych w bydlęcych wagonach drugiego pociągu jaki podjechał, a opuściłem gwiazdorzenie prodidżów i łąki łan które i tak już 2 razy widziałem. Konwój prodigy również po drodze minęliśmy. Na darmowe festiwale nie powinno być jednak zespołów popularniejszych niż np. guano apes czy korn co za dużo to nie zdrowo.

71

Odp: Buldog na Woodstocku?

Damazy nie musiał namawiać.
Nogi same podskakiwały, a ręce aż rwały się do góry.
To był mój pierwszy woodstock, przyjechalim w sobotę głownie na Wasz koncert i od tego skakania na słońcu nie dotrwałam ani do Prodigy ani do ŁąkiŁan.
Nie żałuję tych 700 km w dwie strony. Było warto dla Was!!!
Cieszę się, że niedługo grudniowa trasa i zajrzycie do Torunia.
Może wybiorę się jeszcze na jakiś koncert w Wawie np. smile

Jeżeli coś Cię boli, dobra wiadomość - ŻYJESZ!

72

Odp: Buldog na Woodstocku?

Buldogi genialny koncert, wielkie pozdrowienia od Polic, a jak przyjedziecie na następnego Wooda do pracy lub prywatnie to dostaniecie ode mnie misia  tongue 

A i muszę tu wspomnieć też o fantastycznej publiczności. Gdy mnie nieśli dwa razy zgubiłem portfel i za każdym razem wracał do mnie z pełną zawartością big_smile

73

Odp: Buldog na Woodstocku?

Wielkie dzięki Pewu za tą relację. Na coś takiego właśnie liczyłem, super jest poznać jak to wszystko wyglądało z waszej perspektywy.
Nieobecność na przystanku odbiję na grudniowej trasie big_smile! Już sie nie mogę doczekać smile
Swoją drogą smutno się robi jak się czyta o "wielkich" zespołach, które prezentują sobą tak niski poziom. Ciekawe ile z tego to prawdziwi oni, a ile kreacja wizerunku dla mas.
@FJ - wracajże już szybko, bo nie mam z kim w Pokera grać smile

"Jeżeli rozum furie mi wydarły,
to pozwól śmierci w oczy spojrzeć śmiało -
i niechże po mnie ta zostanie chwała."

Antygona, Sofokles.

74

Odp: Buldog na Woodstocku?

Było zajebiście! smile z każdym kawałkiem widać było po ludziach, że coraz lepiej się bawią, a i od was Buldogi było widać jaka to radocha grać dla tej masy ludzi smile. Szkoda tylko, że nie było Guns of Brixton tongue. Ale to nic!  cool  bo mam nadzieje, że uda mi się wybrać do Bielska w grudniu.

Jaaaaaaaagodzianki!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Pozdro smile

75

Odp: Buldog na Woodstocku?

Pegazus napisał/a:
bulbu napisał/a:

[...]


oop i tu nasi ( z cyklu znajdź forumowicza... )   cool

http://img199.imageshack.us/img199/4695/pegil.jpg

Hehe, chyba o mnie piszesz - na dwa zdjęcia tłumu na stronie Przystanku Woodstock, na obu się załapałem byłem smile)

A co do koncertu Budoga to jak zawsze świetnie wyszło. Brawo chłopaki.

na pewno o Tobie pisałam! smile , przepraszam, nie wiem jak Jaaasiek wygląda, być może na zdjęciach jest nas więcej, ale niestety, nie wszyscy się znamy (z widzenia wink )

Fajna (i taka szczegółowa) relacja Piotra, dobrze się czyta (oj nie tak do końca wyobrażałam sobie backstage podczas trwania tego koncertu)...
Tymczasem na stronie Prodigy po oficjalnych oświadczeniach "barierkowych" rozpoczyna się tradycyjna jazda w komentarzach, poczytałam chwilę i na teraz mam dość , może wrócę do tej "pasjonującej" lektury za kilka dni, ale może ktoś z Was zechce jednak zajrzeć (?) i pogłębić znajomość tematu wink, ( są i w komentarzach zarzuty o granie z CD ...)
http://theprodigy.com/latest-news/511-statement

pewu napisał/a:

Zresztą dali temu wyraz chociażby wykrzykując „Fuck You All” lub „Fuck You Poland” nie wiedzieć czemu wywołując zachwyt zgromadzonej publiczności…   yikes

   
kurcze, może ludzie słyszeli  :"thank you Poland" (???) (po kilku dniach zabawy nietrudno o takie przesłyszenie  wink )  i dlatego tak reagowali  big_smile , ale tak serio to słysząc relacje o ""Two fucking step back!!" wierzę, że minęli się (Prodigy) "trochę" z ideą festiwalu.
Teraz muszę się spakować na Ostródę hihi, (bardziej, w tym przypadku, od barierek- boję się deszczu) i widzę też, że pojawił się nowy "londyński" wątek. Liczę, że jak wrócę, to komentować już nie będę miała czego (bo wszystko wróci do normy- mam nadzieję)...  hmm